Życiorys św. Judy Tadeusza

Św. Juda nazwany został Tadeuszem dla odróżnienia od Judasza Iskarioty. Pochodził z Kany Galilejskiej. Rodzicami jego byli Maria i Kleofas (zwany także Alfeuszem), braćmi św. Jakub, pierwszy biskup Jerozolimy, Józef i św. Szymon. Spokrewniony był z Panem Jezusem, ponieważ matka Jego Maria Kleofasowa była cioteczną siostrą matki Chrystusa Pana. Rodzice św. Judy, jak również i jego bracia całym sercem byli oddani sprawie rozszerzania Ewangelii, towarzyszyli Zbawicielowi podczas jego pracy apostolskiej. Poszli też za Nim do Jerozolimy na święto Paschy i byli świadkami Jego Męki i Śmierci. Ciało św. Judy zostało z czasem przewiezione do Rzymu. Znajduje się w Bazylice św. Piotra, gdzie do dziś doznaje wielkiej czci.

Św. Juda nosił przydomek Tadeusza. Wyraz ten znaczy tyle, co "odważny". Nie wiemy, dlaczego Ewangeliści nadali mu to miano. Święty Juda był bratem św. Jakuba Młodszego (Mt 13,55). Dlatego bywa nazywany "Juda Jakubowy" (Łk 6,16; Dz 1,13). Być może, że był również bratem św. Szymona, chociaż współczesna egzegeza to kwestionuje. Nie wiemy, dlaczego Orygenes, a za nim także inni pisarze kościelni, nazywają św. Judę Tadeusza także przydomkiem Lebbeusz.

Tradycja starochrześcijańska przekazała nam pewne nowe informacje o św. Judzie Tadeuszu. I tak, Hegezyp, który żył w wieku II, podaje, ze Apostoł był żonaty, gdy przystąpił do grona uczniów Pana Jezusa, podobnie jak św. Piotr. Dlatego podejrzliwy na punkcie swojej władzy Domicjan, nakazał sprowadzić do Rzymu wnuków św. Judy w obawie, by jako "krewni" Chrystusa nie chcieli kiedyś sięgnąć po władzę cesarską. Kiedy jednak przekonał się, ze są to ludzie prości i bez aż tak wielkich ambicji, odesłał ich do domu (Euzebiusz Hist Eccl III, 19, XX, 1-7) Późniejsze świadectwa głoszą, ze św. Juda po zesłaniu Ducha Świętego głosił Ewangelię w Palestynie, w Syrii, w Egipcie i Mezopotamii. Śmierć męczeńską miał ponieść w Libanie lub w Persji. W Edessie powstała legenda, ze św. Juda miał spotkać się z tamtejszym królem Abgarem i w ten sposób miał spełnić obietnicę Pana Jezusa. Król bowiem zaprosił Pana Jezusa do siebie. Chrystus Pan miał mu przyrzec, ze mu pośle swojego ucznia. Odbierał i nadal odbiera kult jako patron od spraw trudnych, po ludzku sądząc beznadziejnych.